IL-historia

Podcast Input Lag – Historia subiektywna

W ostatnim czasie w sieci pojawiło się sporo plotek, domniemań i rewelacji na temat mojej osoby i naszego podcastu Input Lag. Zastanawiałem się co z tym fantem zrobić i doszedłem do wniosku, że najlepszym rozwiązaniem będzie powolne, ale bardzo dokładne przedstawienie punktów zapalnych, które jednocześnie pokażą, skąd takie, a nie inne decyzje zapadły na przestrzeni lat i być może przybliżą motywacje, którym przyświecały pewne zachowania. Jeśli macie wolne 30 minut i otwarty umysł, zapraszam.

Oddam podcast Input Lag w dobre ręce. Tylko poważne oferty.

Nie wszyscy wiedzą o co chodzi, więc w wielkim skrócie – postanowiłem oddać podcast w inne, dobre ręce. Oczywiście spotkało się to z falą krytyki, jednak postanowiłem, że nie będę zabierał głosu w tej sprawie, która była dyskutowana na wielu frontach – na forach, grupach na facebooku, twitterze i gdziekolwiek jeszcze pojawiało się lub przewijała się nazwa Input Lag. Jedni mówili, że jestem świnią i nie myślę o słuchaczach, inni domniemali, że chodzi o brak sił i czasu, a jeszcze inni pisali, że „po tylu roszadach w składzie, wiadomo, że to wszystko wina jednego, który jest od zawsze”. Mniemam, że chodziło o mnie i o mój domniemany despotyzm. To nie jest prosty temat, dlatego chcę to wszystko przedstawić w najdrobniejszych szczegółach – od początku do końca. Nie oczekuję, że nagle osoby które mnie nie lubiły, zmienią zdanie – wręcz przeciwnie, jestem świadom, że teraz niechęć ludzi do mojej osoby wzrośnie – ale szczerze? Mnie już bardzo wszystko jedno. Muszę to powiedzieć, chcę mieć czyste sumienie,  a czy ktoś mi uwierzy czy nie – na to już nie mam wpływu.

Co dalej z IL?

Od początku – od momentu założenia podcastu, całością, od pilnowania rozpisek i nawoływania do jej uzupełniania, przez zebranie ekipy, umówienie na termin, nagranie, zebranie ścieżek, montaż, synchro, aż po ostateczny post, plik, iTunes itp. – wszystko było na mojej głowie. Nie mam o to pretensji do reszty zespołu – jestem perfekcjonistą i chciałem mieć nad wszystkim kontrolę. Po pewnym czasie zauważyłem, że z dwugodzinnej przygody co dwa tygodnie, poświęcam na podcast kilkanaście godzin tygodniowo – wtedy zacząłem szukać alternatyw by usprawnić pracę, prosiłem parokrotnie o podział obowiązków, ale często spotykałem się z podejściem, że dopóki projekt na siebie nie zarabia, to nie ma sensu angażować się po godzinach w jakiekolwiek prace lub koszt. Na szczęście na serwer lub domenę się zrzucaliśmy, jednak nadal czułem, że wszystko jest na mojej głowie, a współnagrywający oprócz przyjścia, nagrania i przesłania mi ścieżek, raczej nie mieli ochoty na większe zaangażowanie.

Kocham ten projekt, poświęciłem na niego sporo pieniędzy, wolnego czasu i energii, ale jak zauważył Paweł Typiak z Gramy na Maksa, każdego prędzej czy później trafia zmęczenie materiału i wtedy ważne jest, by mieć obok siebie kogoś, kto pomoże w rozdzieleniu obowiązków. Zawsze zazdrościłem tego innym podcastom, w tym Rozgrywce i Padcastowi – mieli zgrane zespoły, a z tego co od nich słyszałem, nie było sytuacji, by jedna osoba miała na głowie dosłownie wszystko. Dziś oba podcasty rozrosły się do niemalże portali, gdzie same podcasty są składową czegoś większego – mają świetną społeczność, która pisze teksty na ich blogi i dzieli się swoją pasją poprzez identyfikację z podcastem. Zapraszają się na domówki, znają, lubią, trzymają – tego im zazdroszczę i tego samego chciałbym dla Inputa, jednak wiem, że bez większego zaangażowania samej społeczności, którą mamy bardzo podzieloną, raczej w tym temacie nic się nie wydarzy. Po części jest to również moja wina, bo symultanicznie do podcastu, staram się rozwijać swój kanał na YouTube i Twitchu, a dodatkowo na bieżąco wrzucać notki na bloga, który prowadzimy z Olą.

Padły też słowa, że jeśli jestem zmęczony, powinienem zostawić podcast w rękach Furia lub Jakuba i zrobić sobie przerwę. Nie chcę wyjść na gbura lub egoistę, ale patrząc na nakład pracy, który włożyłem w każdy odcinek, montaż i promocję, nie sądzę, by ktokolwiek z obecnego składu miał czas i ochotę, by to robić. Nie dlatego, że im się nie chce, ale może im brakować technicznej wiedzy lub po prostu czasu. Nie mogę od nich wymagać, by nagle zaczęli montować odcinki lub wykonywali inne funkcje, jeśli sami tego nie będą chcieli. Sam ich przyzwyczaiłem do tego, że dziś wygląda to jak wygląda. Furio z tego co pamiętam, pomagał kiedyś w projektowaniu logo, za co jestem mu wdzięczny, jednak nie do końca mi ono pasowało i chciałem pójść w nieco innym kierunku. Mam nadzieję, że się za tamto nie obraził, ale patrząc, że nagraliśmy jeszcze sporo odcinków, to nie ma do mnie urazy.

Nie umniejszam tutaj pozycji współnagrywających – bez Furia, Jakuba, Abdela nie nagralibyśmy tylu odcinków. Każdy z obecnych lub byłych członków miał ogromny wpływ na kształt Inputa lub to, w którą stronę poszedł. Ludzie śmieją się, że mamy dużą rotację – trzon składu, czyli Ja,  Furio i Jakub, trzymamy się od lat. Nie jestem jasnowidzem i nie mogę przewidzieć, że dana osoba po miesiącu nie powie, że jednak nie chce nagrywać, jak również nie jestem w stanie przewidzieć, czy np. za dwa tygodnie Furio nie powie, że jednak chce spędzać czas z córką i będzie musiał poświęcić obecność na podcaście. Podobna sytuacja spotkała SennseJa, który poświęcił swoje hobby, by móc spędzać czas z rodziną, choć nadal nagrywa materiały na YouTube w wolnym czasie – trzymam kciuki, by wszystko się ułożyło i ponownie wrócił do nagrywania z nami.

Toksyczne środowisko

Ludzie mówią, że oddanie podcastu to brak szacunku dla słuchaczy – błędne założenie. Nagrywam podcasty już ładnych parę lat – zawsze odpisuję na komentarze, chętnie wchodzę w polemikę. Każdy ma prawo do krytyki i tego nie neguję. Jeśli ktoś mi napisze, że jestem grubym idiotą to ma rację, jestem gruby. Co do poziomu inteligencji, lubię o sobie myśleć, że jeszcze nie jest ze mną tak źle. A że jestem gruby? Lubię jeść dobrze i dużo, to i gruby jestem. Na internetową krytykę jestem przygotowany i zawsze chętnie podejmę dyskusję. Na hejt, który niczego nie wnosi, wykształciłem obojętność. Trzeba odsiewać komentarze typu „Gruby idioto, obyś zdechł”, od „Nie podoba mi się ten gruby idiota, bo jego maniera brzmi jakby wszystkie rozumy pozjadał” – tak mówię, tego nie zmienię, choć przekaz rozumiem.

Rozumiem też, że mam zarówno fanów jak i antyfanów – spotkałem się ze zdaniami, że kiedy odejdę, ludzie nie będą już słuchać IL, ale również z takimi, którzy mówią, że dopiero po moim odejściu mają chęć do spróbowania IL, bo za każdym razem jak się odzywałem, mieli ochotę wyłączyć odcinek. Nie dogodzę wszystkim i zdaję sobie z tego sprawę. Tak już na tym świecie jest i tego nie zmienię.

Całość tekstu opiera się na wybranych przykładach z podcastów stricte growych.

Ludzie myślą, że ja się załamałem pod jakąś falą hejtu ze strony słuchaczy i radzą mi mieć gdzieś malkontentów. Muszę to uściślić raz na zawsze: nie chodzi o naszych słuchaczy i komentarze pod naszymi odcinkami, ale o docinki niektórych podcasterów lub osób z nimi związanych [słuchaczy, znajomych]. W branżach technologicznych, motoryzacyjnych, lifestyle’owych i innych, nie spotkałem się z podobnymi przypadkami.

Oczywiście wszyscy niezwiązani z tematem zgodnie powiedzą, że nic do mnie nie mają i że to jedna wielka rodzina. Wierzę im, że tak właśnie są traktowani. W moim odczuciu tak nie jest, ale również oczekuję, że pojawią się głosy, że zmyślam lub mam urojenia. Zapraszam do grupy Rozgrywki i PadTV – w ciągu ostatnich paru dni, zgodnie z moimi odczuciami, parę osób zaczęło sobie stroić z tej sytuacji żarty, przerabiać moje zdjęcia i ogólnie mieli używane. To nie było miłe.

Bardzo zabawnie czytało się wszystkie domysły ludzi, którzy nie znają sytuacji, ale zgodnie z zasadą „Nie znam się, to się wypowiem” tworzyli absurdalne scenariusze wiedząc, że i tak nie odpiszę, bo do danych grup nie należę – na własne życzenie, po paru nieprzyjemnych sytuacjach. To samo ze starym forum Polygamii – usunąłem tam konto, które miałem od lat. Nic nie piszę, nie zakładam nowego konta i nie mam zamiaru. Nie przeszkadza mi to jednak czytać tego, co się tam pojawia. Wybaczcie, że podjąłem taki drastyczny krok, ale to była decyzja, która dojrzewała we mnie od tygodni, a ostatnie wymiany zdań jedynie potwierdziły, że naprawdę nie mam tam czego szukać. Nie uważam jednak, że usunięcie konta to oznaka tchórzostwa, co również może zostać interpretowane na wiele sposobów. Do stawianych mi zarzutów przejdę w dalszej części.

Ludzie mówią mi też, że sam sobie na te wszystkie drwiny i hejty zasłużyłem wieloletnimi działaniami – chętnie się dowiem czym. Paru ludzi pytało o to wprost na grupie Rozgrywki i PadTV. Są to dwa miejsca, gdzie najczęściej spotykałem się z drwiącymi komentarzami na mój temat – nie mam o to żalu dla prowadzących te podcasty, to otwarte grupy z wieloma członkami o różnych poglądach. Chętnie dowiem się od m.in. Dawida lub Rafała lub Pawła, czemu jestem takim fajnym obiektem do drwin. Na grupie rozgrywki pojawiają się jakieś przeróbki zdjęć, gdzie leżę komuś u stóp [to chyba z Far Cry 4 jest akurat] – po co to? Naprawdę chciałbym się dowiedzieć, czym podpadłem tak bardzo, by dorośli ludzie, z rodzinami, dziećmi i poważnymi pracami, poświęcali swój wolny czas, by się ze mnie ponabijać i bawić w jakiekolwiek przeróbki zdjęć – mnie by się nie chciało i nie mogę sobie wyobrazić co bym musiał zrobić, by mi się chciało.

Nie mam tutaj pretensji do np. Cooldana lub Mikołaja Dusińskiego, oni zawsze byli bardzo w porządku w stosunku do mojej osoby, w przeciwieństwie do ich niektórych słuchaczy, którzy jawnie wyrażali niechęć do mnie i do Inputa. Nie oszukujmy się, często zasięgałem rady Cooldana i zawsze ją dostawałem. Swój chłop, który ma niesamowitą umiejętność organizacji pracy – ile on ciągnie projektów? Ciężko mi zliczyć. Rozgrywka to przykład podcastu, który choć dla niektórych może się okazać za długi, stawia na mimo wszystko luźniejsze podejście do tematu gier i kultury wszelakiej. Jeśli zapytacie kogoś o luźny podcast o grach, gwarantuję Wam, że Rozgrywka zostanie wypowiedziana na tym samym tchu, co Forumogadka. Często zapraszano mnie do różnych projektów, i zawsze mile wspominam ten czas. Żadnego tajnego, Cooldanowego spisku nie ma, a przynajmniej taką mam nadzieję. No hard feelings guys.

Swego czasu również Dawid z Padcastu pomagał w konfiguracji RSS Input Laga pod iTunes. Co po drodze poszło nie tak? Chętnie się dowiem. Nie jest sekretem, że mamy podzielne zdanie na różne tematy, głównie w kwestii zarobku na podcastach i progu technicznego, który dane audycje powinny mieć – możecie tego posłuchać w podcaście, który mediował Daniel z GRM Radio – Na dywaniku, odcinek ze mną i Dawidem. Padcast jest niekwestionowanym mistrzem jeśli chodzi o jakość audycji i za to należy im się szacunek – można śmiało napisać, że dopiero po ich wejściu na rynek, inne podcasty zaczęły baczniej pilnować swojej jakości.

Nie wiążę hejtu z grupą nagrywających, choć wiem, że wśród nich również są osoby, które ucieszyłyby się na moje zniknięcie. Nie mam do nich żalu, chętnie poznam powody takiego rozumowania. Według mnie podcasty powinny się rozrastać, ludzie powinni tworzyć nowe i wzajemnie promować to, co na zachodzie jest już normalnością.

Hejt to nie tylko internet

Ale przejdźmy do konkretów – pisząc o naprawdę denerwujących sprawach, mówię o sytuacjach w życiu prywatnym, a nie w internecie. Proste przykłady: sprzedawałem kartę do zgrywania materiałów wideo z konsol – Avermedia Live Gamer HD. Ofertę o ile dobrze pamiętam wystawiłem na grupach sprzedaży na facebooku i w poście na Twitterze. Dosłownie parę minut później otrzymałem wiadomość prywatną od znajomego, który pracuje w agencji obsługującej tę markę w Polsce, z informacją, że ktoś na mnie skarży tejże właśnie agencji, że rzekomo sprzedaję ich promkę, czyli egzemplarz testowy, użyczony do recenzji. Zabawne było to, że zarówno ja, jak i ta osoba wiedzieliśmy, że to niemożliwe, bo nigdy od nich niczego nie dostałem. Wiem kto mnie wtedy zgłosił, bo mamy tę osobę we wspólnych znajomych i nie podejrzewałbym, że byłaby zdolna do takiego czynu. Trudno, to jeszcze nie jest takie tragiczne, jak kolejne historie. Fun fact – po tej akcji, firma bliżej mi się przyjrzała i zaczęła przysyłać swoje produkty do recenzji – na tym wyszedłem mocno na plus, za co serdecznie tej osobie dziękuję.

Drugi przykład jest nieco bardziej drastyczny, choć tu również nie mam 100% pewności, że to ktoś z naszego małego poletka – ktoś bardzo życzliwy grał sobie w kółko i krzyżyk na masce mojego samochodu – wspominałem o tym na jakimś podcaście w zeszłym roku. Za wycieraczką niewybredna notka „Ja 1:0 IL”, która jasno dała do zrozumienia, że dana osoba dokładnie wiedziała kogo samochód niszczy. Wątpię, że jakiś random wiedziałby, że akurat właściciel tego samochodu nagrywa podcast. Nie mówię, że to inni podcasterzy, broń boże, to rozsądni ludzie, tutaj abstrahuję od poprzednich historii, ale to kolejny przykład na to, że akcje nienawiści wychodzą już poza internet. Zapłaciłem za malowanie maski 400 zł – pieniądz rzecz nabyta. Sprawców do dziś nie schwytano – nie było monitoringu, nie było czego zgłaszać.

Oczywiście zdaję sobie z tego sprawę, że ludzie już dawno wydali osąd – Ci którzy mnie nie lubili, dalej taką postawę zachowają i powiedzą, że zmyślam. Ci, którzy nic o tych sytuacjach nie wiedzieli, również mogą je podważyć. Problem w tym, że są osoby, które znają sytuację z Avermedią oraz te, które widziały maskę samochodu – to nie są zmyślone sytuacje. W tym wypadku również przewiduję, że ktoś powie, że to randomowe sytuacje niezwiązane z podcastem. Ponownie, zostawiam to do indywidualnej interpretacji.

Trzeci przykład z życia wzięte – co dla mnie było niepojęte i podniosło mi ciśnienie jak nigdy przedtem. W zeszłe wakacje otrzymaliśmy z Olą propozycję, by wybrać się z jej dziadkami nad morze – powiedzieli, że widzą jak próbujemy sobie ułożyć życie w Warszawie i proponują, że zapłacą za parę dni pobytu nad morzem, byśmy mogli odetchnąć i jednocześnie nie nadwyrężać budżetu. Zgodziliśmy się, kto by nie chciał pojechać za free w najgorętszym okresie, kiedy w kawalerce zdychaliśmy z duchoty. Termin zbiegł się ze zlotem Rozgrywki w Warszawie. Już wtedy wiedziałem, że parę osób nie pała do mnie miłością – nie byli to nagrywający, a słuchacze. Jednak nie spodziewałem się tego, że któryś z nich, którego wtedy miałem w znajomych, napisze do mnie z zapytaniem dlaczego mnie nie ma. Nie pamiętam dokładnie co wtedy napisałem, ale są dwie opcje, albo, że jestem nad morzem i życzę miłej zabawy, albo że nie ma mnie w Warszawie i nie dam rady dotrzeć. Zapewne ta osoba ma zrzuty ekranu. Na późniejszy niewybredny komentarz odpisałem coś w stylu, że nie jest godzien ze mną pisać itp. Itd. Z czego mieli, lub nadal mają bekę. Może przesadziłem, ale uważałem, że nie mam w obowiązku tłumaczyć komukolwiek powodów mojej nieobecności – moja sprawa co robię w wolnym czasie.

Później zacząłem dostawać losowe wiadomości na e-mail podcast@inputlag.pl, SMS-y. Wiele z nich było czystym hejtem, niektóre dotykały bezpośrednio Oli. Teksty w stylu – mam nadzieję, że Ola Ci mocno ssie nad morzem, bo jakbyś był tutaj to byś nam wszystkim ssał – uważam za niestosowne, a to bardzo łagodne określenie na tę sytuację. Nie ukrywam – wkurzyłem się i do dziś mi nie przeszło. Nie wiem kto to wysyłał, nie wiem czy to przypadkowa sytuacja, nie wiem, nie wiem. Wiem, za to, że takie coś jest nie tylko bardzo prostackie i mogło być wynikiem upojenia alkoholowego, ale nie wiem co ktoś musiałby mi zrobić, bym np. coś podobnego napisał o kimś innym, albo życzył mu czegokolwiek podobnego. Myślałem, że mam do czynienia z dorosłymi ludźmi, a często dostaję takim prostactwem od kogoś, kto ma więcej lat niż ja.

Przez tyle lat swoich działań w sieci – czy to na blogu, na YT, na streamach – jedynie w przypadku podcastów spotykałem się z taką toksycznością – nie mam zamiaru w tym dalej uczestniczyć. Niech Ci, którzy mnie nie lubią, dalej klepią się po pleckach. Dlatego niniejszym mówię, że nie mam zamiaru brać udziału w zlotach, spotkaniach, eventach, konferencjach czy cokolwiek się jeszcze w podcastowym światku wydarzy. Z tego co widziałem, Dawid twierdzi, że „w pompie kolega Matt ma środowisko podcasterskie, w takim razie ja się osobiście cieszę podcasting nie potrzebuje takich osób” [cytat z grupy] – kolejność jest jednak zgoła odmienna. W moich oczach spotykam się z brakiem szacunku wobec mojej osoby, dlatego też zaczynam mieć powoli gdzieś jakiekolwiek aktywności tego środowiska. Za stary jestem, by kopać się z dorosłymi o to, jaki ktoś jest lub nie jest zajebisty.

Sprzedaż podcastu

Bzdura, nie mamy z tego hajsu. Ktoś napisał, że pewnie chcę sprzedać podcast z całym dobrodziejstwem inwentarza, czyli fanpage z fanami, grupa z członkami, pozycja bloga w sieci, grafiki, i kontakty do załatwiania promek – ogromny strzał w kolano, bo żadna promka jaką dostałem nie była na podcast. Owszem, były takie plany, ale o tym później.

Promki zaczęły się w momencie, kiedy zacząłem pracę w PSSite.com – dostawałem gry do recenzji, od czasu do czasu byłem zapraszany na eventy, głównie Sony i Cenegi. Tam poznawałem pierwsze osoby z branży, budowałem bazę kontaktów i powoli przebijałem się do świadomości osób, które danymi dobrami rozdysponowały. Bloga założyłem po zakończeniu pracy w PSSite.com – miałem potrzebę pisania, do którego byłem przyzwyczajony od ponad roku [bo tyle siedziałem w redakcji]. Niektóre osoby nadal zapraszały mnie na eventy – głównie Sony, Wargaming i Activision – niektóre wiedziały o przejściu na własnego bloga, a mimo to nadal wysyłały produkty do recenzji. Dziś widzę, że gdyby nie to zaufanie, ciężko byłoby mi opisywać nie tylko nowości na podcaście, ale również zainteresować czytelników na swoim blogu.

Tu również ucinam spekulacje – nie jestem typem człowieka, który uważa, że wszystko mu się należy, bo ma bloga. Uważam za ogromne szczęście to, że ktokolwiek mnie zauważa i obdarza zaufaniem wysyłając nierzadko drogie sprzęty. Nie widziałem problemu, by zacząć również o nich rozmawiać na podcaście – wielu użytkowników mówiło, że po prostu skipowało ten segment, inni pisali, że jest totalnie z tyłka, a jeszcze inni dziękowali za polecenia lub nawet chwalili się zakupem – ilu odbiorców, tyle opinii. W kwestii gier, jeszcze przed przeprowadzką do Warszawy wydawałem sporo na gry – zależało mi, by choć jedna osoba z naszego składu ogrywała wszystkie głośne nowości – nie oszukujmy się, wielu słuchaczy ściąga odcinek, bo akurat omawiamy coś, co jest świeże i chcą się dowiedzieć, czy warto to kupić.

Tutaj również ucinam spekulacje – nikt nigdy nie zapłacił mi za lokowanie produktu w podcaście – chciałbym, żeby tak było, ale jesteśmy jeszcze małym podcastem w oczach partnerów biznesowych i nie wiem, czy któryś podcast growy robi to lepiej – jeśli tak, szczere gratulacje, bo wiem, że nie jest to proste i wymaga sporego nakładu pracy. Promki otrzymywane na bloga są moim zdaniem moją prywatną sprawą i nie zamierzam się z nich komukolwiek tłumaczyć – to czy coś zostaje po testach czy nie, to umowa między mną, a dystrybutorem w Polsce. Jeśli ktoś myśli, że mam w domu 5 monitorów, z czego jeden o rozdzielczości 4k za 5,5 tysiąca złotych, to jest po prostu naiwny. Zazwyczaj umowa o barterze mówi o drobnych przedmiotach, typu podkładka pod mysz, pendrive lub myszki, ale to również zależy od producenta i umowy, którą podpisuje się z agencją lub dystrybutorem. Po więcej informacji jak to wygląda, bardzo zapraszam do komentarzy.

Ostatnie wstawki na początku podcastu typu „Sponsorem dzisiejszego odcinka jest firma Ubisoft” miały na celu drwiny z osób, które tego typu sponsoringi są chyba celem na najbliższe miesiące w polskim podcastingu. Zgadza się – sponsorowanie podcastów wchodzi w zaawansowane stadium i już teraz przebąkiwuje się o płatnych reklamach. To jednak temat na inną dyskusję.

Sam temat sprzedaży podcastu uważam za tak absurdalny, że szkoda mi więcej czasu na dementowanie tej plotki. Plus – wyraźnie mówiłem o oddaniu podcastu, nie jego sprzedaży.

Byli członkowie

Było wiele zdań na temat tego, że to ja usuwam niewygodnych mi ludzi z podcastu. Dotychczas miałem ochotę to zrobić jedynie w jednym przypadku, do którego nawiążę trochę później.

Abdel

Tomek zgłosił się do nagrywania podcastu sam. Facet z niesamowitym głosem i pasją do opowiadania, bystry umysł, smykałka do analizy – członek cud. Do dzisiaj żałuję, że nasze drogi się rozeszły. Może przez pierdołę, może za wcześnie, tego nie cofnę i mam nadzieję, że nie ma do mnie jakichkolwiek pretensji.

Prawda jest bardzo prosta, a przynajmniej tak wyglądała z mojej strony – Abdel zaczął pracę w Techlandzie i miał coraz mniej czasu na nagrywanie – przynajmniej w moim odczuciu. Staraliśmy się układać terminy nagrań, by dopasować się do jego grafika – zasiadaliśmy do mikrofonu wtedy, kiedy miał luźniejszy wieczór, często kosztem np. Jakuba lub Furia, którym dany dzień akurat nie pasował. Zdarzały się jednak sytuacje, kiedy mimo umówionego terminu, w tym samym dniu, albo dosłownie na godzinę/dwie przed, kiedy reszta była już gotowa, dostawaliśmy info, że jednak musi zostać w pracy i nie da rady dotrzeć. Spoko, rozumiem, obowiązki. Sytuacja jednak się powtarzała i chyba nie tylko mnie zaczęło to irytować, bo ustawiano odcinki pod niego, nawet jeżeli sam mógł nie zdawać sobie z tego sprawy, a później i tak musieliśmy się rozejść, bo w dwie osoby ciężko o dobry odcinek [moim zdaniem oczywiście]. Ostatecznie, postanowiono o zakończeniu współpracy.

Życzę mu z całego serca wszystkiego najlepszego, widzę, że sporo podróżuje i z tego co wiem, ma dobry kontakt z Jakubem – jeśli słucha/czyta, mam nadzieję że nie żywi do mnie jakiejkolwiek urazy i przy następnej wizycie we Wrocławiu, znowu wyskoczymy na piwo.

Funky

Tutaj ponownie, Funky sam zgłosił się do podcastu. Mieliśmy swego czasu otwartą rekrutację i w mniej więcej tym samym momencie doszli Funky i SennseJ. Funky wydał mi się dobrym wzmocnieniem składu, bowiem jako pracownik sklepu nie dla idiotów, miał nie tylko kontakt z nowinkami ze świata gier, ale i technologii. Prywatnie dużo grał, orientował się w tematach – kolejny Wonder boy, który według mnie miał pomagać w omawianiu nowości, na które coraz mniej czasu poświęcali Furio i Jakub.

Tutaj dochodzimy do kwestii sławetnego dealu na promki – prawdą jest, że był pomysł, byśmy zaczęli dostawać promki na podcast, jak również dodatkowe na konkursy dla słuchaczy, uważałem, że to dobry pomysł na rozkręcenie popularności podcastu i jednocześnie swego rodzaju ficzer dla słuchaczy. Kto by nie chciał mieć możliwości wygrać nowości w konkursie, prawda? Z mojej strony to promocja podcastu, z drugiej strony szansa dla słuchaczy.

Rozmawialiśmy na ten temat z osobą odpowiedzialną za rekomendacje na oficjalnym, branżowym evencie i obiecała, że jeżeli znajdą się wolne kopie, podeśle. Nie mnie stwierdzać czy to były tylko obietnice, czy też zobowiązująca wypowiedź, bo do finalizacji nigdy nie doszło. Tymczasem nadszedł moment premiery Driveclub od którego cała współpraca miała się rozpocząć.

Tomek mocno zdenerwował się tym, że serwery gry nie działały lub nie było obiecanej, okrojonej wersji dla PlayStation Plus – nie pamiętam dokładnie na co się zdenerwował, ale wysmarował bardzo niewybredny wpis na timeline PlayStation Polska, pełen wulgaryzmów pod niewłaściwym adresem – polski oddział nie ma wpływu na decyzje centrali, a obsługą fanpage zajmuje się zewnętrzna agencja, która tym bardziej nie ma wpływu na stan serwerów oraz terminy wypuszczania gier na serwer przez deweloperów. Przypomina mi się sytuacja Nitrozyniaka z YT, gdzie równał z ziemią bogu ducha winną  konsultantkę biura obsługi klientów EA Polska, bo zakupiona przez niego FIFA w dniu premiery nie działała z powodu przeciążenia serwerów.

Wpis powędrował wyżej, bo odzew pod nim był równie nasycony wulgaryzmami, które popierały Tomka. Wychodziłem jednak z założenia, że takie wulgarne zachowanie nie przystoi komuś, kto jest członkiem naszego podcastu. W moim mniemaniu, działaliśmy jako drużyna i nie powinno dziwić Tomka, że jego czyny mogą zostać powiązane z podcastem, co stało się w tym właśnie przypadku. Zostałem poinformowany, że niestety nie mamy co liczyć na promki i jest to odgórna, nieodwołalna decyzja. Zdenerwowałem się, bo w ciągu paru minut, wszystko co było omawiane w temacie wsparcia grami poszło się pieprzyć. Tomek wziął to do siebie jako cenzura wypowiedzi i miał do tego prawo, jednak jako nowy członek, namieszał na tyle, że nie widziałem sensu naszej dalszej współpracy. W moich oczach rozwiązaliśmy z nim współpracę, w jego oczach to on odszedł niesiony ambicją i wolnością wypowiedzi. Myślę, że każdy ma swoje racje i w oczach każdego z nas, na rozwiązaniu kontaktów wyszliśmy lepiej. Dziś nagrywa inny podcast, ja znalazłem innych członków, promki zaczęły przychodzić na bloga [niestety już bez konkursowych] i karawana szła dalej.

Z tego co widziałem na starym forum Polygamii, Tomek próbował się wybielić wklejając komentarz z fanpage PlayStation Polska – przykro mi, ale nie o ten wpis chodziło i dobrze o tym wiesz. Powiedz z ręką na sercu, że nie napisałeś obraźliwego posta na osi czasu [a nie w komentarzu]. Komentarze takie jak ten zalinkowany były nawet naszą argumentacją w podcascie, wszyscy twierdziliśmy że ten fail jest żałosny. Więc „wywalanie” Ciebie za to, byłoby po prostu nielogiczne i głupie. Tutaj ponownie zaobserwowaliśmy, że nikt nie zapytał drugiej strony, ale od razu uwierzyli Tomkowi na słowo, ponownie pisząc, że kręciłem dramę z niczego, a Sony jest śmieszne. Pokaż wpis z timeline, pogadamy 😉

Tyle w temacie promek na podcast, jak również jakiegokolwiek fanboystwa z naszej strony. Dziwi mnie to tym bardziej, że np. ja – gram na każdej platformie do której mam dostęp i były to zarówno Xboksy, przenośne Nintendo, pecety jak i właśnie PlayStation, które po prostu najbardziej mi pasuje ekosystemem i było najpopularniejszą konsolą wśród moich znajomych.

Wyobraź sobie sytuację, kiedy prowadząc projekt starasz się coś ugrać dla siebie [podcastu – promki do recenzji] i jednocześnie dla klientów [promki na konkurs, dla słuchaczy, w wielkim uproszczeniu]. Przychodzi junior, który pisze do kontrahenta, „pierdol się Pan”, kontrahent zrywa negocjacje, które były prowadzone od paru miesięcy – junior zostanie w pracy? Wątpię.

Tomek podzielił się tą historią na starym forum polygamii i nie zdziwiłbym się, gdybym zaczął być nazywany bucem, cenzorem, despotą lub jakkolwiek jeszcze można mnie podpisać. W moich oczach miałem opcję na fajny deal dla podcastu i słuchaczy w postaci promek do recek i na konkursy [przynajmniej od Sony], ale do finalizacji nie doszło z powodu Tomka i jego wulgarnych wypowiedzi. Nie kontynuowano negocjacji, sprawa rozeszła się po kościach. Ponownie – ile zainteresowanych, tyle punktów widzenia – internet i słuchacze ocenią sami.

SennseJ

Swój chłop, zawsze mówił to co myślał, starał się zainteresować słuchacza czymś nietypowym i zawsze z uśmiechem podchodził do kolejnych nagrań. Niestety sytuacja uległa komplikacji po narodzinach dziecka, więc zrozumiałem, kiedy dał znać, że niestety będzie musiał przystopować z nagrywaniem i jeśli się odkuje, wróci – liczę na to. Większej historii z kolejnym członkiem usuniętym z podcastu nie ma.

Pikacz i Vramin

Nie pamiętam już jak doszło do tego, że Pikacz zaczął z nami nagrywać – być może ma gdzieś zapis z prywatnych wiadomości na fejsie, który rozjaśni genezę. Po paru odcinkach zaproponował, by dołączył do nas i Vramin, z którym znają się od dawna. Zgodziłem się, byłem ciekaw rezultatu. Nie wiem czy zauważyliście, ale w odcinkach gdy byli razem, byli w stanie zdominować dyskusję na tyle, że mogłem się nie odzywać przez bite 10-20 minut i z braku zaangażowania, przeglądałem newsy w sieci.

Nie chcę im umniejszać – są megainteligentnymi facetami z głową na karku, ale w dwójkę byli w stanie prowadzić wewnętrzne, długie dialogi, które również nie do końca podobały się słuchaczom, patrząc na komentarze. Jak to zwykle bywa, obaj mieli swoich fanów i antyfanów. Również nie pamiętam jaki był oficjalny powód odejścia – tutaj również liczę na to, że Pikacz rozjaśni sytuację i jak to wyglądało po jego stronie. Ja jedynie przypominam sobie rozmowy o tym, że komentarze, że hejt, że nie ma zamiaru kopać się z koniem i jeśli ludzie go nie chcą, to on nie widzi powodu, żeby to dalej ciągnąć. W kwestii Vramina dowiedziałem się jedynie tego, że jednak nie zajarał się tym nagrywaniem tak jak myślał, że się zajara i sprzedał sprzęt oraz laptopa. Więcej w jego sprawie nie wiem i również mam nadzieję, że wyjaśni szerzej, co nie zagrało.

Wiem tylko, że rozmawialiśmy a Pikaczem, by nie zważał na komentarze i dalej robił swoje, co czyni do dziś nagrywając swój własny podcast M2. Życzę powodzenia w projekcie – słuchałem paru odcinków i choć nie jest to moja bajka, wierzę, że robi to bo chce i jest mu z tym dobrze.

Jedyny zgrzyt jaki powstał z Pikaczem, dotyczył odcinków na żywo. Pikacz zaproponował, by zacząć nagrywać w ten sposób. Problem w tym, że nie były to pierwsze przymiarki do nagrywania na żywo, bo opisywany trochę Daniel [GRM Radio, NTC podcast] może potwierdzić, że kiedy zapraszano mnie w gości do GRM Radio z Dawidem z Padcastu, po zejściu z anteny dyskutowaliśmy na temat stałej godziny co dwa tygodnie na kolejne odcinki Inputa na żywo i temat wracał jak bumerang przez wiele miesięcy. Pikacz rzeczywiście był powodem, dla którego zaczęliśmy kombinować nad tym jak wprowadzić to w życie, ale nie był pierwszym, który daną ideę zaszczepił w moim mózgu.

Myślę, że to właśnie tutaj leży pewna kość niezgody, bo wydaje mi się, że on rości sobie niepisane prawo do mówienia, że to przez niego IL jest na żywo – być może, być może nie – tutaj również temat jest głębszy i wymaga spojrzenia na zagadnienie z obu stron. Może niefortunnie napisał, że cieszy go że pomysł na IL Live został przyjęty i nadal się dzieje, co ja uznałem jako atak na pomysł, na który sam wpadłem jeszcze sporo wcześniej. Może uniosłem się pychą, może po prostu miałem słabszy dzień – nie wiem, ale jeśli jest na mnie zły, przepraszam. Ja uważam, że to był mój pomysł, on uważa, że jego i możemy się tak przerzucać w nieskończoność. W pewnym momencie poczułem się, jakby miał do mnie żal i podprogowo myślałem, że oskarża mnie o kradzież pomysłu, co mocno mnie wtedy zdenerwowało, tym bardziej, że ten temat był w mojej głowie od dawna. Przyznaję, poleciał zły tweet o tym, że oskarża mnie o kradzież, ale była to moja parafraza sytuacji, do której moim zdaniem miałem prawo. Może niesłusznie – tutaj również pozostawiam to do oceny słuchających.

Również jak w przypadku Abdela, mam nadzieję, że jednak uda się wpaść na siebie i wychylić łychę. Za starzy jesteśmy na internetowe kłótnie i myślę, że szkoda byłoby w ten sposób zakończyć kontakt. Bana na FB cofnę na dniach.

Last but not least – Ola

Łowczyni Trofeów, która również postanowiła odejść z podcastu. Powód jaki podała to jej studia, przez które wraca ze szpitala bardzo późno i mając na uwadze ile takie zajęcie wymaga energii, również nie dopytywałem o szczegóły. Była to jej decyzja, którą dodatkowo potwierdzałem na naszej wewnętrznej grupie, do której wgląd mają jedynie członkowie podcastu.  Żadnych nieczystych zagrywek, nikt się o nic nie obraża, sama Ola nie uważa tego czasu za zmarnowany i nadal obiecuje publikować poradniki do trofeów u siebie na blogu.

Gwiazdorzenie, ego i drama queen

Padły też zarzuty o moje gwiazdorzenie, wybujałe ego i inne tego typu celebryckie zagrywki – serio? A kim ja jestem, by tak się zachowywać? Zachowuję się dokładnie tak samo jak na żywo – ludzie, którzy mnie znają i słuchają również nie widzą w moim zachowaniu niczego dziwnego. Powiem więcej, spotkałem się parę dni temu z jednym słuchaczem, który po wrzuceniu posta o oddaniu podcastu, napisał mi długiego maila w którym podzielił się ze mną swoją historią z IL i kazał się nie dawać, bo to nic nie zmieni. Poszliśmy na piwo – zaprosiłem też innego podcastera, który nie siedzi w giereczkowym poletku oraz innego znajomego, który jest całkowicie poza tematem podcastów, branży gierkowej, for, grup i co tylko wiąże się z Inputem.

Opowiedziałem im to samo co przeczytaliście do tej pory – wszyscy zgodnie powiedzieli, że nie ma sensu odchodzić, bo to mój projekt który się ciągnie od lat. Mam nadzieję, że po tym odcinku, słuchacz się ujawni i potwierdzi moje słowa, jak również doda od siebie przemyślenia na temat tamtego wieczoru i dyskusji, jakie prowadziliśmy.

To co robimy?

W tym momencie miałem 3 opcje:

  • Przekazać podcast komuś innemu, ale pod warunkiem, że Furio, Jakub i Kuba wyrażą chęć na dalsze nagrywanie.

Padła też propozycja, by to ktoś z nich przejął pałeczkę po mnie, ale na naszej zamkniętej grupie nie było chętnych. Może faktycznie pośpieszyłem się z publicznym napisaniu o oddanie podcastu, przez co rozumiem, że żal mogli mieć do mnie Furio i Jakub, ale teraz całkowicie szczerze i bez żadnego obrażania się – Jakub, Furio – mielibyście czas i chcielibyście go przeznaczyć na to, by beze mnie rozdzielić obowiązki i ciągnąć całość, włącznie z montażem i zapleczem technicznym? Może nieco samolubnie, ale uznałem, że takiej chęci może nie być, dlatego zacząłem szukać wsparcia u innych osób.

Jak napisałem w poście – Oddam podcast w dobre ręce. Interpretacji było wiele, jedni pisali, że to dobry ruch, bo dotychczasowe (moje) musiały być fatalne skoro była taka a nie inna rotacja i zła opinia o samym podcaście w środowisku.

Inni przewidywali, że chodzi po prostu o wspomożenie w rozdziale funkcji – może o dodatkową osobę, która odciążyłaby mnie z paroma tematami, bym nie musiał ze wszystkim zostać sam.

Jeszcze inni od razu rzucali kamieniami, że mam ich w dupie i ni z gruchy, niż pietruchy, porzucam ich bez mrugnięcia okiem.

Tutaj dochodzimy do opcji numer dwa i trzy.

  • Opcja numer dwa to przekazanie obowiązków na nową lub pozostałe osoby i nagrywanie jak gdyby nigdy nic.

Skutek? Input Lag żyje, ale ja jestem zarzucany komentarzami w stylu: znowu zrobił dramę o nic, by mieć kliki i fejm. Nawet jeśli to absurdalne założenie miałoby sens, a nie ma, to co mi dają kliki na fejsie pod postem? Co mi da jakiś fejm, którego w tym wypadku nie widzę, a jedyne co widzę to  wystawienie na kamieniowanie? Większość powiedziałaby, że po prostu mi się już nie chce i zamiast oddać podcast w ręce reszty ekipy, chciałem to spieniężyć lub po prostu zostawić ich na pastwę losu.

  • Stąd opcja numer trzy, czyli to, co słuchacie/czytacie teraz. Od początku, do końca – pełna szczerość, wyjaśnienie o co chodzi, oczywiście z mojej perspektywy.

Może ona być spaczona, bo wiadomo, że zdanie innych zainteresowanych może się różnić od mojego. Tutaj również zdaję sobie sprawę, że każdy uwierzy w różne wersje. Być może znajdą się tacy, którzy powiedzą – wow, nie wiedziałem, to faktycznie zmienia postać rzeczy. Być może będą też i tacy, którzy powiedzą, że to dalsza część dramy, która ma na celu zwiększyć słuchalność. A już na pewno znajdą się i tacy, którzy stracą do mnie szacunek i albo przestaną słuchać inputa [co byłoby opcją łagodną], albo stanęliby w opozycji i niewybrednie zaczęliby wypowiadać się o mnie i projekcie [co już się dzieje i na co nie mam wpływu].

Jak powtarzałem, o ile hejt jest w internecie, jestem w stanie sobie z nim poradzić – kiedy wykracza poza niego, wtedy sprawa robi się już mniej zabawna. Bywały momenty, kiedy faktycznie miałem dość, nie z powodu braku czasu czy chęci, ale zmęczenia psychicznego. Publikowałem na fanpage zrzuty ekranu z hejtem jaki dostajemy pod odcinkami w komentarzach, na skrzynce mailowej mam jeszcze parę innych. Ludzie myślą, że w internecie są anonimowi – nie są. Autorem jednej z bardzo bolesnych wypowiedzi jest około 40-letni informatyk z Warszawy, którego znalezienie i poznanie danych zajęło mi 3 minuty.

Nie wiem czy ktokolwiek, kiedykolwiek zdobył się na taką szczerość. Nie wiem czy zrobi mi to dobrze czy nie. Ja będę mógł spać spokojnie, wiedząc, że powiedziałem wszystko co wiem na tematy, które tak bardzo niektórych palą.

Mam ogromny szacunek do innych podcastów, bo jedziemy na tym samym wózku. Promocja jednego podcastu jest jednocześnie promocją całego poletka. Nie rozumiem, z jakiego powodu mielibyśmy jeszcze bardziej fragmentować ten rynek, który i tak w przypadku podcastów growych wcale nie jest taki duży.

Za każdym razem kiedy zaczynają się wojenki, wychodzę z dyskusji – mam gdzieś co się dzieje w podcaście X lub Y i oczekiwałem tego samego. Live and let live. Ale widzę, że pomimo, że chcę mieć święty spokój, co chwilę ktoś mnie gdzieś wrzuca w dyskusje o dramach, klikach i nieczystych zagrywkach, obrażając, oczerniając, oskarżając lub po prostu radośnie sobie hejtując. Linki do moich tweetów lub wypowiedzi hulają sobie po zamkniętych grupach podcastów, na forach i w różnych zakątkach internetu – używam oprogramowania do monitorowania social media i mam wrzucone parę haseł, między innymi Podcast Input Lag i siebie samego [EGO! Pamiętacie?] – ja naprawdę widzę, jak niektórzy wykorzystują fakt, że nie jestem członkiem grupy lub forum i radośnie sobie rzucają hejtem na lewo i prawo nie sprawdzając drugiego źródła. Domniemanie niewinności, anyone?

Rozwiązanie tymczasowe

Do składu podcastu dołącza Daniel „Ryjek” Wójcik – znacie go z radia GRM i podcastu NTC. Zgodził się pomóc od strony technicznej całkowicie odciążając moją aktywność w podcaście – będzie go obrabiał i montował, jednocześnie pomagając z resztą. Zastąpi też Olę, która zrezygnowała.

Czekam na feedback słuchaczy – wielu już mnie nienawidzi,  wielu teraz zacznie. Mam nadzieję, że przemawiam do rozsądnych ludzi, którzy zamiast podążać za tanią sensacją przemyślą sprawę na chłodno i mnie ocenią – czy było mi wolno robić co robiłem i czy z perspektywy czasu była to dobra decyzja. W moim odczuciu robiłem wszystko, by utrzymać ten projekt na nogach pomimo roszad w składzie i stale go rozwijać – w miarę moich możliwości, jako jednego człowieka z dobą trwającą 24h.

Jeśli pojawią się głosy, żem niegodny i że zakłamany, a nikt nie chce mnie już słuchać jak rozprawiam o giereczkach i newsach branżowych – zrozumiem i być może usunę się w cień. Liczę jednak na to, że wielu zrozumie skąd wzięła mi się moja niechęć do niektórych aktywności w sieci i dlaczego podchodzę z dystansem do sytuacji, które mnie otaczają. Tak – z dystansem – wielu zarzuca mi, że mi go brakuje, choć ciężko mówić o dystansie w przypadku realnych szkód materialnych i, może trochę na wyrost nazwanego, dręczenia psychicznego.

Przedstawiłem sytuacje z życia prywatnego, które wynoszą niechęć do mojej osoby na zupełnie inny poziom. Tutaj nikt nie kręci dramy, tu samo życie daje w kość i cokolwiek bym nie powiedział, nie sądzę, że ta sytuacja się zmieni. Jeśli ktoś ma problem z moją osobą, niech mi to powie w twarz lub podpisze się imieniem i nazwiskiem, a nie ukrywa pod randomowymi mailami i numerami telefonów. Jeśli chcecie – hejtujcie mnie, ale zostawcie np. Olę, która nie ma z projektem InputLag żadnego związku. Gdyby nie ona, już dawno rzuciłbym to w cholerę, szczególnie po przygodzie z samochodem.

Nie oczekuję, że nagle ktoś zacznie mi współczuć. Biorę pod uwagę głosy, że to wszystko sobie zmyśliłem, żeby wyjść z twarzą z oferty oddania podcastu. Uwierzcie mi, wziąłem pod uwagę każdy możliwy scenariusz i żaden nie wydał mi się idealnym – w każdym z nich ktoś cierpi, gdzieś zacznie się kolejna drama, ktoś zacznie znowu mieszać mnie z błotem, a część słuchaczy stwierdzi, że faktycznie gruby ze mnie buc. To co tutaj słyszycie/czytacie to wynik wieloletniej frustracji i jednocześnie ogromna próba – nie tylko dla mnie, ale również dla Was, drodzy słuchacze. Wychodzę z założenia, że tylko 100% szczerość może pokazać pełnię tego, co działo się z Inputem przez ostatnie lata i gdzie chciałbym, by ten projekt zmierzał.

Ja nie mam już nic więcej do dodania. Mam nadzieję, że znajdzie się choć jedna osoba, która zapozna się z tym w całości. Mogę jedynie napisać, że już po minucie od opublikowania w trzech miejscach informacji o oddaniu podcastu, poczułem się, jakbym chciał przypiąć psa do drzewa w lesie. Ola mówi, że przez 3 dni od momentu kiedy to się stało, nie mogła ze mną normalnie porozmawiać i widziała, że mi smutno. Również namawiała mnie, bym jednak przemyślał sprawę i wtedy zgłosił się do mnie Daniel, oferując pomoc. Wiem, że to brzmi jak ckliwa historyjka, ale to kawał mojego dorosłego życia i myślę, że emocjonalne przywiązanie do Inputa jednak pokazuje, że nie mam tego przedsięwzięcia tak mocno w tyle.

Dziękuje za wszystkie wiadomości prywatne i publiczne, te przychylne i te krytyczne, możecie sobie nie zdawać z tego sprawy, ale w ciężkich momentach, potrzebne są kopy od obu stron by zweryfikować, czy nadal warto, a jeśli tak, to co można poprawić.

Quo Vadis, Input Lag?

Reasumując – finalnie podcast został oddany w dobre ręce – zajmie się nim Daniel. Jeszcze nie ustaliliśmy, czy przejmie pałeczkę jako prowadzący, a ja będę po prostu członkiem zespołu, czy też nadal będę prowadził odcinki, a on montował całość i dbał o zaplecze techniczne. Istnieje również możliwość, że mój dalszy udział w podcaście nie będzie mu służył i wszyscy zgodnie mi podziękują – nie obrażę się i zostawię Inputa w rękach Furia, Jakuba, Kuby i Daniela właśnie. Czas pokaże i oby był łaskawy.

tl;dr – hejt, odpowiedzi na pytania, nowy członek, sporo mniej roboty dla mnie, jedziemy dalej. Jeśli ktoś myśli, że obwiniam inne podcasty, a w szczególności ich prowadzących o toksyczność, zapraszam do lektury całości.

  • Paweł

    Dobrze, że podcast nie zniknie całkiem. Nie rozumiem hejtu wobec Twojej osoby, który opisujesz w artykule. (ogólnie sam pomysł na artykuł, jego konstrukcja i to jak podchodzisz do wyjaśnienia sytuacji zasługuje na wielką pochwałę) Sam hejtowałem Pikacza bez litości i muszę przyznać odkąd on i vramin zniknęli mi ze słuchawek było najlepiej. U ciebie nie odczułem tego zadzierania nosa jak u tej niesławnej dwójki. Nie przerywałeś. Ton raczej spokojny a nie wszechwiedzący. Prowadziłeś podcast naprawdę dobrze. Reszta kolegów i koleżanka byli i są świetni. Czekam na kolejne odcinki.

    • Mateusz Greloch

      Dzięki, mam nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej. Czuję się świetnie mogąc spuścić z siebie wszystko co leżało mi na sercu i myślę, że również będzie to dla mnie i niektórych swoiste katharsis.

      PS. Nagrywamy w czwartek o 20 :)

      • Paweł

        Czekam z niecierpliwością :) Życzę Ci bardzo ale to bardzo miłego dnia. już bez ciśnienia i z samymi pozytywnymi myślami. Pamiętaj ktoś Cię lubi :) … (ja)

      • Antsaren

        I ja. Dopisuję się do listy lubiących.:)

  • mikals

    Ujawniam się :) i potwierdzam słowa. Spotkanie rzeczywiście się odbyło. Bardzo miło było poznać Matta, jego kolegów oraz Ole, która dołączyła później. Sympatyczni ludzie, polecam :). Co do moich przemyśleń, to nie mam wiele do dodania. Chciałbym aby IL żył dalej i aby nie dotykały go (a w zasadzie Ciebie Matt) toksyczne zdarzenia i osoby. Mam nadzieję, że dalej będzie tworzony podcast przede wszystkim z myślą o tych, którym się on podoba, nie zważając na tych którzy hejtują. Życzę ekipie i słuchającym, żeby odtąd było już tylko lepiej i oczywiście czekam na kolejny odcinek :).

  • mihix

    Dlaczego tl;dr jest na końcu?

    • Mateusz Greloch

      Bo są tacy, którzy klikają tylko w podsumowania.

      • mihix

        No to ja bym to dał na początku. Ale to tylko ja. No i mam nadzieję stary skład przetrwa jeszcze z 500 odcinków.

      • Mateusz Greloch

        Ja też 😉

      • Grzegorz Talarko

        Jeżeli mogę sobie pozwolić, Matt bez Ciebie i twojego głosu w tym podkaście było by tak .. inaczej, brat polecił mi posłuchać was i od razu złapałem wasz rytm :] Słucham nie tylko Ciebie bo Padcast i Forumogadkę też, choć nie znamy się osobiście to jestem szczęśliwy móc słuchać Ciebie, Furia, DawidaM, SirMike, Tartaq-a, Qbarka, RobertaF i wszystkich innych nagrywających lub już nie.
        Pozdrawiam

      • ryjek

        dobrze godo, matt sluchaj tu Pana

  • Marcin Szymański

    Nie. Nigdy nie rościłem sobie żadnych praw do niczego, co jest w IL. W
    rozmowie wspomniałem tylko że miło widzieć jak sprawdzają się pomysły
    którymi cię zasypywałem. Wkurwiłem się jak poleciałeś na Twittera i
    najzwyczajniej okłamałeś ludzi, że tak jest – znaczy, że LIVE to mój
    pomysł i roszczę sobie do niego prawa. I nawet jak ci pod tym wpisem
    napisałem żebyś sprostował i zacytował moje słowa, to nastała cisza. Co
    mnie wkurwiło jeszcze bardziej i dlatego wystawiłeś się na strzał –
    bardzo nie lubię jak ktoś przekręca moje słowa i dodaje własne
    (nieistniejące w moim tekście) interpretacje. Oczywiście nie było też
    żadnego sprostowania do społeczności, więc aktualnie jestem tym
    kolesiem, co jak odchodzi z zespołu to twierdzi, że nazwa jest jego.
    (mniej więcej oryginalny cytat z jednego z komentarzy do wpisu na
    Twitterze)

    Moje odejście było podyktowane głównie przez zdrowy rozsądek (vide hejty Pawła, o których sam pisze) i świadomość, że po prostu nie pasuję do sztywnej formy jaką prezentuje IL. Stąd też moje wspomnienie o kopaniu się z koniem – skoro społeczność mnie nie chce, to ja spadam. Nie było sensu przeciągać tego dłużej – szczególnie, że nie raz poleciały bluzgi w moim kierunku. Osobiście wychodzę z założenia, że jak mi się coś nie podoba, to idę dalej i nie muszę całemu światu obwieszczać jak bardzo ktoś obsysa w tym, co robi. Tu w pewnym momencie miałem wrażenie jakby społeczność dyktowała kto ma być w podcaście, co ma robić w podcaście i jak się zachowywać. Dlatego też mam swój podcast, w którym mówię co chcę, nagrywam co chcę i nikt ze społeczności mi nie pisze/mówi co robię źle. Jak im się podoba forma (bo ona się nie zmieni, a na pewno nie pod wpływem niezadowolonych głosów) to miło, jak nie to krzyżyk na drogę. Nie raz ci, Matt, cytowałem TB i jego tekst do słuchacza w trakcie podcastu LIVE. Moje zdanie w tej kwestii się nie zmieniło. Ba, nawet gdybym na tym zarabiał, to stanowisko byłoby wciąż takie same: I don’t need your money, go ef yourself. Z grubsza takie są powody tego, że postanowiłem się pożegnać z ekipą IL i zabrać za swój podcast.

    I tak samo jak ci napisałem zanim się pożarliśmy o jakąś głupotę, cieszę się, że IL się rozwija. Szkoda tylko, że źle mnie zrozumiałeś i w sumie pewnie jakoś się przyczyniłem to obecnej sytuacji.

    Niestety, ta cała historia i sytuacja, w internecie rozwinęła się już do pokaźnych rozmiarów dramatu, gdzie każdy (a najczęściej osoby nie mające pojęcia ani o relacjach wewnątrz podcastu, jak i z użytkownikami) chce dorzucić swoje pięć groszy. To też jest taka sytuacja, która mnie mierzi i powoduje swego rodzaju obrzydzenie. Jak wtykanie nosa w nie swoje sprawy.

    I tak jak pisałem na Forum Polygamii, razem z Vraminem życzymy Tobie, chłopakom i dziewczynom z podcastu jak najlepiej i szkoda, że postanowiłeś to jebnąć w kąt. Co prawda sam nie słuchałem IL gdzieś od czasu jak się pożegnałem z ekipą, ale ja ogólnie już praktycznie nie słucham i nie żyję w #giereczkowie. Za dużo dramatów, które nie mają sensu. Anyway, jak to napisał Dawid czy Piotr, szkoda jak jakikolwiek podcast się kończy lub przechodzi poważny kryzys. Masz sporą bazę słuchaczy i jesteś zaangażowany w robienie kontentu pod nich – dlatego też tym bardziej nie rozumiem decyzji.

    Ale nie muszę wszystkiego rozumieć. Niemniej życzę powodzenia, może kiedyś siądziemy przy piwie i wyjaśnimy sobie kretynizm, o który się pożarliśmy.

    • Mateusz Greloch

      Cieszę się, że sobie wszystko wyjaśniliśmy – jak pisałem – życzę Ci powodzenia z M2 :)

      • Vramin

        No to jeszcze ja, niejako wywołany do tablicy. I chyba powinienem, bo już w necie legendy o tym opowiadają. Nieważne że nie mające nic wspólnego z prawdą, ważne że opowiadane z pozycji kogoś kto lepiej ode mnie wie dlaczego tak się stało. Po raz kolejny potwierdza się że Lem miał rację ;))

        Matta i ekipy słucham w podcastach od dawna, od Degradacji. Od początku pasowała mi treść i forma podcastu, do tego grali głównie na PS3, tak jak ja wtedy. Kibicowałem im bardzo, słuchałem, komentowałem, lubiłem. I dalej lubię, ostatni odcinek jest super, tak btw. Pamiętam dramę z nextgames, pamiętam zmianę nazwy podcastu i problemy które życie im pod nogi rzucało. Starałem się wspierać dobrym słowem, komentarzem (umiejętność w tej chwili prawie zapomniana, zamieniona na bezmózgi hejt w większości przypadków) i mailem, bo fajnie mi się ekipy Matta słuchało.

        Po jakimś czasie okazało się że jest nabór do IL. Nawet myślałem czy by nie spróbować, ale nie zgłosiłem się, nie pamiętam już dlaczego. Potem wyszła sprawa z odejściem Funky’ego (pozdrawiam) , zrobiło się wolne miejsce i jakoś tak od słowa do słowa wyszło że pojawiłem się na nagraniu. Fakt że był tam Marcin Sz. zwany Pikaczem którego znam od lat był dużym plusem i pomocą dla początkującego.

        Pierwsze opinie na mój temat były bardzo pozytywne, wymyśliłem zatem Input Tank. Spotkał się z jedną z niewielu konstruktywnych opinii krytycznych, słuchacz napisał że w sumie fajne, ale on w czołgi nie gra. Dlatego właśnie wprowadziłem limit czasu, by ci którzy nie chcą słuchać, mogli sobie przesunąć o równą ilość czasu. Chyba się spodobało.

        I to w zasadzie tyle dobrego. Potem zaczął się hejt w moim kierunku, tak tu jak i na fejsbuku. Konta tam nie mam i jak czytam co się tam dzieje, mieć nie zamierzam. Jeśli ktoś lubi taplanie się w gównie i hejcie to jego sprawa, ja nie przepadam. Stwierdziłem zatem że nie ma sensu bym się starał, poświęcał swój czas, skoro odzew jest taki że nikt nie uważa tego za potrzebne, fajne czy też warte słuchania. Szkoda czasu i energii. Zatem napisałem do Matta że chcę sobie zrobić przerwę, Matt powiedział OK. Nie żegnałem się, bo hejterom nie mam do powiedzenia nic. Szkoda klawiatury.

        I to w zasadzie tyle. Chwilę później sprzedałem laptopa, którego używałem tylko do podcastów. Ale że gadać lubię i po jakimś czasie zaczęło mi tego brakować, nagrałem odcinek z Marcinem i Michałem w M2 (dzięki za zaproszenie), przy okazji przekonując się do VR. Oprócz tego gościłem w jednym odcinku PadCastu (pozdrawiam) i pewnie gdzieś jeszcze się odezwę.

        A Mattowi i ekipie (całej starej i nowej) życzę powodzenia, jak zwykle od lat :))

      • Mateusz Greloch

        Dzięki! To ważne co piszesz i mam nadzieję, że wielu osobom zamknie hejterskie usta.

        Mam nadzieję, że jeszcze będzie okazja Cię posłuchać :)

      • Sasilton Mihawk

        Krytyki Input Tanka nadal nie kumam,
        W WOT gra wiele ludzi, a w podcascie grały aż dwie, wiec nawet 10 minut na odcinek nie powinno być problemem, a tu nagle hejty, nawet jak format skrócono do 5 minut.

      • Maciej Radziejewski

        Może temu że co odcinek była gadka o tym samym Kw 1 i T 34 i ruskim tierze. Co słuchałem o IT to miałem wrażenie zacietej płyty i tej samej gadki.

    • Maciej Radziejewski

      Serio się Pikacz przejmujesz pojebami w necie ? MIej na nich wyjebane serio, w internecie jest masa popierdoleńców, po co się takim gównem zamartwiać niech sobie piszą i hejcą olej ich ciepłym moczem. Gdybym ja się miał każdymi takimi hejtami przejmować byłbym już łysy……….. Hmmmm ej ale ja już jestem prawie łysy :-) a tak serio spoko byłes w IL i Cię brakuje

  • Sasilton Mihawk

    Jakie dramy w tym podcastingu. Słucham kilku polskich podcastów, ale nawet nie zauważyłem ze są jakieś lekkie wojenki między członkami danych podcastów. Zauważyłem tylko że ludzie na grupie podcastu Rozgrywki są dosyć specyficzni. Nie mogłem się tam wpasować, bo poziom „beki” przypominał mi ten z gryp Gimperów, albo innych Rezigiuszów. Nie moje gusta, a do tego nie lubię pisać na FB.

    Oby jeszcze wyszło coś ciekawego z IL.

  • Maciej Radziejewski

    Z tym samochodem to ładnu ..ujek. A ja mam taką propozycje w podcascie zostaje Kuba, Jakub, Furio a Matt jako gosć i materiały składa ktos inny :-)

  • Maciej Radziejewski

    Funkyiego to ja kompletnie nie kojarze a słucham was od dawna jak zmieniliście nazwę właśnie na Input Lag. Widocznie aż tak był ważny że się go nie pamieta. Mi w sumie najbardziej było szkoda Abdela. Facet mógłby mi czytać paragon z supermarketu i ja byłbym w siódmym niebie – w sumie ich DubScore.pl tez umarł a szkoda. SenseJ był spoko, Vramin i Pikacz byli ok w Pikaczu wkurzało mnie wcinanie się komuś w słowo ale po 2 odcinkach przywykłem i wiedziałem że to była norma u niego, Furio jest spoko Kuba Karaś ( jeżeli coś pokręciłem to sorki, bo nie pamiętam czy Kuba czy Jakub ale raczej Kuba ) bardzo fajny nadybet podcastu, Jakub i te jego drony też spoko koleś z wiedzą i nadjedzoną gruszką :-)

    • Mateusz Greloch

      Czyli generalnie pamiętasz wszystkich :)

  • avesoday

    Trzymaj się Matt bez głównego prowadzącego moim zdaniem ten podcast nie ma sensu tak samo było z DSP który się skończył.A że hejt to trudno moim zdaniem każdy ma prawo do swojego zdania i zachowania i dopóki są chętni żeby tego słuchać to wszystko jest ok

  • Michał Cymerman

    Komentarz do tej pory dałem jeden pod którymś z podcastów, nie pamiętam którym, ale nie ważne. Takie szczere przedstawienie sytuacji wychodzi na dobre piszącemu, a o to w tym wszystkim chodzi. To jest najważniejsze. Matt, pozwól, że zwrócę się do Ciebie bezpośrednio mimo, że się tak naprawdę nie znamy, nigdy nie widzieliśmy się na żywo, ale jesteś zdaje się tylko rok starszy ode mnie, co jakoś zaciera to „Panowanie” komuś. Pierwszy raz usłyszałem/zobaczyłem Cię, gdy prowadziłeś „Szybki Szpil” z Musiolem na Pssite.com, czy wtedy to było ps3site.com. Bardzo ten vlog mi się spodobał, aczkolwiek w momencie gdy postanowiłeś odejść, to ja poszedłem za Tobą bo wydało mi się, że bardziej odpowiada mi Twoje mówienie o temacie growym i około growym niż Musiola. Wtedy też zapoznałem się z DeGradacją, która przechodziła zmiany. Zdaje się, że po 3 odcinkach DeGradacji zmieniliście nazwę na Input Lag. I przyznam szczerze, że od tej pory niemal z każdym odcinkiem jestem na bieżąco, słucham z zaciekawieniem Twojej i innych podcasterów PRACY. Mówmy otwarcie poświęcanie kilku godzin na nagranie i kolejnych kilkunastu na obróbkę, w czasie wolnym to jest praca. Za którą nikt Wam nie płaci. Tym bardziej warto docenić Wasze poświęcenie. Co do opinii środowiska i innych osób, smutne to wszystko, choć jeżeli pracujesz w dziale obrabiania social media dla Samsunga(z tego co zrozumiałem, mogę się mylić, jak coś to popraw) to wiesz doskonale, że ludzie to największe mendy, a „anonimowość” internetu i możliwość napisania do ekranu, a nie powiedzenie komuś w twarz obrazy, wyciąga z ludzi same najgorsze cechy. Wiem bo sam pracuje w obsłudze klienta. Ludzie jak Cię nie widzą, a tylko mają ekran monitora, fejsa i maile to masakra jednym słowem co potrafią wypisywać. Potrafię się wczuć w tę historię o Fifie i konsultantce EA Polska. Co Ci mogę poradzić, to wytworzenie bariery, zlanie tematu, hejt to hejt tego się nie zmieni. Smutne pozostaje tylko świadomość, że to przecież w większości osoby dorosłe, tak jak mówisz/ piszesz ludzie z rodzinami, poważnymi stanowiskami, a takie posty potrafią pisać. Matt, nie poddawaj się. Nie dawaj się hejterom. Lej na ludzi, którzy nie wiedzą, a piszą bo mogą. Co zmieni dolewanie paliwa do ogniska? Oni mają wyrobioną opinię, co byś nie napisał to tego się nie zmieni. W końcu im nie zależy na konstruktywnym, inteligentnym dialogu. Chcą podłechtać własne ego, dowartościować się. Może po prostu są zazdrośni? Luj to wie. Dla własnego zdrowia psychicznego, zlej to. Szanuję Twoją decyzję, jakakolwiek nie będzie. Od siebie dziękuję Ci za każdy odcinek. Za poświęcenie w obrabianiu materiałów. Za Twój wkład w powstawanie podcastu. Mam nadzieję, że jeszcze usłyszę Cię w Input Lagu. Jeżeli nie, też zrozumiem. Żyj własnym życiem, oby zdrowie Ci dopisywało i obyś był szczęśliwy. Dzięki jeszcze raz. Pozdrawiam, Michał

    • Mateusz Greloch

      Dzięki Michał – wal bezpośrednio – nie lubię Panowania w internecie :) Jeśli kiedyś będziesz miał chwilę w Warszawie – daj znać, wyskoczymy na piwo :)

      • Michał Cymerman

        Jak będę w stolicy to dam znać. Póki co żyję sobie we Wrocławiu 😉

      • Mateusz Greloch

        Jak nie zapomnę, to sam się odezwę 😀

      • Michał Cymerman

        He, to może jeszcze na Muchobór do Techlandu, odwiedzimy Abdela? Nie no, żart. Serio Matt. powodzenia Ci życzę :)

  • Jestem zdumiony tym, jak wiele złego mogą zrobić osoby, którym coś się nie podoba lub nie będzie tak, jak one sobie tego życzą. Dobrze, że podcast nie zniknie. Pewnie jeszcze ta sprawa będzie mieć wiele obrotów. Nie oceniajmy Matta po jego decyzjach, bo wiadomo każdy ma swoje powody do zmiany zdania. Szkoda, że znaleźli się tacy, którzy nie uszanowali tego, co wybrał sprawiając, że dziś jego życie stało się problematyczne nie tylko tutaj, ale i także na FB oraz kilku innych serwisach o tematyce growej. Nie wspominając jeszcze o sytuacjach, które przeniosły się na świat realny. Matt jako człowiek jest osobą, która nie stara się wykorzystywać swoich „wpływów” do tego by być lepszym od nas. On wykorzystuje to by inni mieli spoko materiały do swoich rzeczy. I czymś takim jest właśnie to miejsce. Ja jestem jedną z osób, które może nie zawsze tutaj zaglądały, ale nigdy nie pomyślałbym o nim w takim sposób, jak opisują go jego „przeciwnicy”. I mam pełną świadomość, że stając po jego stronie barykady oraz wybierając to, że będę bronić jego dobrego imienia skazuję siebie na to, że i na mnie mogą spłynąć hejty. Będą tego warte, bo Matt jako osoba prywatna oraz jak i twórca treści czy to tu czy na swoim blogu nigdy nie był i nie stwarzał pozorów by był tym „złym, jak go opisują”.

  • FWG21

    Poszedłem za Tobą gdy skończyłeś robić materiały z Musiolem na ps3site. Dzięki Tobie zacząłem słuchać podcastów i jestem za to niesamowicie wdzięczny. Zarówno za InputLaga którego słuchałem od początku jak i polecane tu i tam: Rozgrywka, Forumogadka czy Myszmasz które teraz śledzę na bieżąco.

    Odejście Abdela było dużym ciosem i już wtedy w podcaście czegoś zaczęło mi brakować, później długo constans aż w końcu nabór i Funky który niesamowicie mi podszedł i nadał jakiejś nowej energii.
    Niestety nie trwało to długo, a jego odejście łączyłem z jakimś żałosnym poróżnieniem na fanpage i ankietą społeczności, a nie akcji którą opisałeś; więc moje nastawienie do całego podcastu było jeszcze gorsze.
    Ostatecznie przestałem słuchać IL kompletnie z powodu rekrutacji nowego członka. Nienumerowany odcinek związany z premierą Gwiezdnych Wojen absolutnie skreślił tego człowieka jako wiarygodnego głosu w podcaście. Ogólnie cała ekipa nagrywająca tamten odcinek mnie dobiła, miecze aktywowane mocą, zielone lasery które podobno są wymysłem JJ.Abramsa bo w starej trylogii wszystkie były czerwone i masa bzdurek które były przykre do słuchania. I po tym raczej chłodno (sądząc po komentarzach na YT) przyjętym epizodzie człowiek został przyjęty do podcastu.
    Niestety było to dla mnie zbyt dużo i dałem sobie spokój…

    Nie oznacza to jednak, że dla samego podcastu chciałem źle wiec gdy dowiedziałem się o „DRAMIE” to pospiesznie ruszyłem zapoznać się ze szkodami.

    Bardzo mi przykro Matt, że ludzie są tacy okrutni, w życiu nie pomyślałbym, że z powodu jakiegoś problemu z Twoją osobą lub podcastem ( a sam przecież zmieniłem swój stosunek po czasie) można robić takie rzeczy. Dotkliwe hejty, zmowa, niszczenie mienia…. wow
    Trzymaj się. Nie daj się. Rób to co Ci sprawia przyjemność, a jeśli przestanie to po prostu przerzuć się na coś innego. Szkoda się męczyć bo ludzie i tak nigdy nie okażą wdzięczności, a negatywne opinie zawsze są najgłośniejsze i najbardziej bolesne.
    Pozdrawiam ;>

    • Mateusz Greloch

      Daj szansę Kubie – w kolejnych odcinkach nie miesza się do filmów, a na grach się zna :) A nuż będzie mógł zmazać ten blamaż 😀

      Chyba, że ja również nie przypadłem Ci do gustu po ostatnich odcinkach? :)

      • FWG21

        Nah, Do Ciebie, Furia czy JakubaW jestem przyzwyczajony długoletnim słuchaniem tak więc nawet jak macie gorsze dni, nie zgadzam się z wami czy gadacie o PCMR to niezbyt mnie to rusza i nie zmienia opinii o was. Nie mniej jednak rotacja i brak ludzi których polubiłem nie zachęca. Ba ! Fanem Senseia i jego kącików nie byłem, a odejście i tak zabolało.

        Jak obecna ekipa pozbiera się po dramach i utrzyma przez kilka odcinków to może wrócę (tzn żadnej łaski z tym „może”, po prostu sam się muszę przekonać)

  • Marcin Wieruszewski

    Ja się tylko nad jednym zastanawiam. Jak się komuś podcast nie podoba, to po kiego grzyba go słucha? Masochista jakiś czy co? Najpierw słucha czegoś co go wk.., a potem wk.. innych? Przecież to trzeba być idiotą. Ja to jednak stary jestem, albo głupi. :)

  • Dalmar3a

    Hmm, powiem tak Matt (mam nadzieję, że mogę przejść na TY) – podcast miał swoje lepsze i gorsze momenty w ostatnich dwóch latach, kiedy go słucham. Nie zmienia to jednak faktu, że na każdy odcinek czekam z utęsknieniem. Słucham go jak pewnie wiele innych osób przy koszeniu trawnika, podróży jakie odbywam regularnie na trasie Przemyśl – Koszalin kilka razy w miesiącu, czy podczas zmywania…

    Ale do rzeczy – rozumiem, że ciężko Ci odciąć się od opinii ludzi, zwłaszcza jak wykraczają one poza internet – natomiast człowieku pamiętaj – sobie nic, nigdy nie musisz udowadniać.

    Nie będę się wiele rozwodził, bo to nie ma sensu – nie rezygnuj z pasji, jeśli robisz to co lubisz.
    Pozdrowienia dla Oli i całej reszty ekipy byłej, przeszłej i przyszłej – i trzymam kciuki za kolejny odcinek – pamiętaj, że 99 % hejtu to czysta zazdrość ^^

    • Mateusz Greloch

      Dzięki :)

  • Tony

    Jakie dramy, ileż to zakompleksionych, toksycznych ludzi żyje życiem innych, bo nie mają własnego, mam tu na myśli tego, co Cię podpierniczył że niby sprzedajesz promkę, o tych od hejterskich komentarzy nie wspominając. A ten bandzior od porysowanego auta to już prawdziwy degenerat.

    Nie chcę tutaj siać dodatkowego fermentu, ale zdaje się, że zniknęły z Twojego kanału recenzje filmów, które nagrywałeś ze swoją dziewczyną? Jakiś czas temu chciałem do jednej wrócić i nie potrafiłem znaleźć. Wtedy machnąłem na to ręką, teraz już wydaje mi się, że znam powód, jeśli rzeczywiście zniknęły.

    Jakim trzeba być małym człowiekiem, żeby hejtować kogoś za to, że nie podoba się jego wygląd albo sposób prowadzenia audycji, której nie ma obowiązku się słuchać. I co innego krytyka, a co innego zwykłe wylewanie pomyj.

    Moim zdaniem źródłem nie może za bardzo być nic innego niż podparta kompleksami zazdrość o to, że ktoś coś w życiu robi i że żyje normalnie, ma pracę, dziewczynę i pasję, którą dzieli się na podcastach.

    Jedyna uwaga jaką mam do Ciebie Mat to jest żebyś starał się podejmować decyzje, gdy emocje ochłoną. Jeśli dobrze zrozumiałem, chciałeś oddać podcast bez poinformowania stałej ekipy o tym wcześniej. Uważam, że należała im się przynajmniej wiadomość od Ciebie, że planujesz taki ruch, a najlepiej po prostu rozmowa.

    Lubię Input Lag i jestem ciekawy dalszych Waszych losów, powodzenia.

    • Mateusz Greloch

      Napisałem na naszej zamkniętej grupie, czy ktoś ma jakiś pomysł na podcast i czy nie chciałby po mnie przejąć tego projektu. Dopiero później pojawił się post publiczny.

  • Adrian Biela

    Podcasta InputLag zacząłem słuchać jako pierwszego w ogóle. W między czasie wpadło parę innych ale w sumie po paru odsłuchanych odcinkach od subskrybowałem je (w tematyce gry i technika pozostał tylko InputLag i M2). Moja pierwszą ekipą którą zastałem był Matt, Furio, Kuba SennseJ, Pikacz, Vramin, z mojego punktu widzenia była to nalepsza ekipa, ale losy potoczyły jak się potoczyły (jestem słuchaczem podcastu, nie udzielam się w tych wszystkich social media itp., wiec nie wiem nic o jakiś wewnętrznych czy też zewnętrznych dramach, w sumie o 90% dowiedziałem się dzisiaj a te 10% przypuszczałem po docinkach z podcastów), przyszedł Jakub (lub Kuba nie wiem który był pierwszy trochę podobnie się nazywają), następnie Ola. Było na pierwszym odcinku, słychać było, że musicie się dotrzeć w nowej ekipie, ale z odcinka na odcinek było coraz lepiej. W między czasie zacząłem cofać się do odcinków wcześniejszych oraz nawet do tych pierwszych jako InputLag, bardzo mi się spodobało że godosz gwarą śląską (sądzę że ma tu jakieś znaczenie, że jestem z Katowic), jednak zaprzestałeś bo ponoć ludziom to nie odpowiadało (odcinek 5 albo 6 jak mnie pamięć nie myli).

    Ale tak do sedna, patrząc na podcast tak jak na Youtuba, wydaje mi się że jesteście w tym samych ch…owym położeniu co Youtuberzy. Częściej ludzie napiszą hejt (bo jest to dla nich rozrywka) niż pozytywny (lub negatywny) konstruktywny komentarz. Wiem to po sobie bo jest to mój chyba 5 komentarz w życiu, a pierwszy tej długości. Jednak uważam że warto ponieważ twój podcast Matt jest bardzo dobry (gdyby nie był po prostu bym go nie słuchał a nie hejtował). Masz na niego pomysł i realizujesz go, ale wydaje mi się że, jeżeli będziesz chciał dogodzić wszystkim którym ciągle coś nie pasuje stracisz wszystko, jedno już raczej straciłeś chodzi mi o zapał do prowadzenia podcastu (choć nie jestem tobą i nie wiem co czujesz, ale opieram swoją wypowiedź na moich obserwacjach 2 poprzednich odcinków no i w/w tekstu,ale zawsze mogę się mylić). Jest to twój podcast i to ty (oraz inni prowadzący) powinniście czerpać przyjemność z tego że go tworzycie,a poprzez nam słuchaczom będzie się go jeszcze lepiej słuchało bo najlepsze treści wychodzą gdy są robione z pasji i zamiłowania a nie z przymusu, nie wspomnę o tym że robić z przymusu coś za co nie ma się ani grosza a tylko samo problemy to już masakra.

    W życiu prywatnym jestem kierownikiem zmiany i bardzo dobrze widzę te zachowania ludzi które kierują hejterami w necie. Gdy ze mną rozmawiają tacy ludzie, słodzą mi tak że kurde moja herbata (oczywiście w szolce) wydaje się mdła, jednak gdy pojawię się w nieodpowiednim miejscu i nieodpowiednim czasie no to wtedy można się o sobie dowiedzieć niezłych ciekawostek. W necie jest tylko ta różnica że wszyscy myślą, że są w tej drugiej sytuacji (aż mnie śmiech ogarnął jak czytałem o tym informatyku co się hejtował) wszyscy myślą że są tacy anonimowi.

    Ostatnia rzecz jaki przychodzi mi do głowy to komentarz Pawła, pisze że nie hejtuje ciebie ale hejtował Pikacza. W moim odczuciu Pikacz i Vramin faktycznie dominowali podcast, co było słychać w szczególności gdy cofnąłem do odcinków kiedy ich nie było. Pikacz podczas pierwszych dwóch odcinków jakoś mnie degenerował, tak bezpodstawnie bo w sumie nic takiego nie robił ani nie mówił(chociaż teraz wiem że musiało mi przeszkadzać barwę głosu), Vramin natomiast postawieniem siebie że wie lepiej od innych. Jednak gdy trafił mi się pierwszy podcast gdzie akurat ich nie było brakowało tego czegoś. Ostatecznie to co mnie denerwowało w nich obu już nie występuje. Byłem cholernie zawiedziony że odeszli, i jak nigdy wtedy udałem się na waszą stronę (mam tak jak Furio słuchałem was chyba za 2 miechy i wtedy się dopiero dowiedziałam że macie stronę) i w jednym z komentarzy ktoś napisał że założył on własny podcast który obecnie jest oczywiście w subskrybowanych, nie wspomnę jaki uśmiech na twarzy mi się zrobił gdy w ostatnim odcinku był Vramin (uważam że, popełniłeś błąd sprzedając laptopa i zostawiając podcastowanie).

    Ale wracając do sedna Paweł nie hejtuje ciebie ale hejtował Pikacza, ale ilu jest takich co lubią tego a nie lubią tamtego i na odwrót wspak i w ogóle. Nie lepiej zamiast hejtować było napisać konkretnie co ci nie pasuje bo nie wierze że przyszedł Pikacz no i od tak jest on do tzw d..y. Nie rozumiem jak można kogoś nienawidzić nie znając go osobiście.

    Dobra kończę ten komentarz bo wyjdzie mi treść jak główny artykuł.

    Co do pytania Matta z poprzedniego podcastu to:

    Podcast technologiczny byłby zajebisty, ale taki jak zauważył to chyba Furio nie taki PC Master Race bo, ma on rację tacy ludzie to już wiedzą co chcą. Najlepsze byłby średniaczki czyli sprzęt o najlepszej proporcji jakości do ceny. Sam składam ludziom PC i staram się nie przekraczać 2000 zł za kompa, bo wiem że oni tych wodotrysków nie zauważa, a za góra 2 lata i tak będą chcieli kompa modernizować.

    Pozdrawiam i życzę wam twardej d..y żeby wytrzymywała ten cały nieszczęsny hejt i tych następnych 100 odcinków.

    • Mateusz Greloch

      Dzięki! Miło mi, że zdecydowałeś się na tę wypowiedź, choć jak sam zauważyłeś, raczej stronisz od komentarzy. Mam nadzieję, że to, co wysmażymy dziś, spodoba Ci się :)

  • isaak911

    Eee przeczytałem, lubię wasz podkast nie Cierpię polityki a tutaj widzę dużo polityki… Po prostu rób swoje a ja przynajmniej wiem czemu tyle osób się zmienia, liczę na kolejne odcinki, powodzenia.